wtorek, 11 listopada 2014
Na plaży (Wilanów)
Jak się mieszka na Miasteczku i ma się psa, prędzej czy później znajdzie się na placyku zabaw firmy Butchers. I ma się z tego mnóstwo radochy.
poniedziałek, 10 listopada 2014
W psim przedszkolu - psie zabawy
Psie Przedszkole niewiele różni się od ludzkiego. Przynajmniej jeśli chodzi o panujące w nim zasady relacji międzyosobniczych. A konkretnie, o hierarchię, w której siła argumentu jest siłą łap i uchwytu pyszczka.
niedziela, 9 listopada 2014
O jesieni
sobota, 8 listopada 2014
O prawie Murphy'ego
Są takie dni, gdy w pewnym momencie człowiek ma ochotę zakopać się w czarnym kątku i poczekać, aż przyjdzie jutro. Gdy taki dzień wypadnie w deszczowy, listopadowy piątek, jest jeszcze gorzej. A gdy dołączy do tego jeszcze tuzin spraw do załatwienia, zapominalstwo oraz pewien cudowny szwedzki samochód, sytuacja komplikuje się niczym życie seksualne pandy.
piątek, 7 listopada 2014
O pierwszym spacerze
Wczoraj wieczorem zabraliśmy Nordisia na pierwszy spacer. Sami nie wiemy, kto bardziej czekał na ten moment - nasz mały wulkan energii, czy może jednak my - zmęczeni ciągłymi napaściami szarych łapek (wyposażonych w ostre pazurki). Również wychodzenie z domu stawało się coraz trudniejsze - Piesek buntował się przeciw zostawianiu go, i nawet kula-smakula nie dawała rady odwieść go od pomysłu wspólnego opuszczenia mieszkania.
wtorek, 4 listopada 2014
O diecie
Mamy w domu strajk głodowy.
Panicz N., który rośnie jak na drożdżach (od wpisu miesięcznicowego przybył mu kolejny kilogram, i chyba z metr w długości łapek - drżyjcie blaty kuchenne, drżyj szafko w sypialni!), założył protest na serwowany przez nas jadłospis.
niedziela, 2 listopada 2014
O wschodzie słońca
Nordinho ma chyba wbudowany zegarek - zarządził pobudkę nieco ponad pół godziny temu, czyli równo o wschodzie słońca. W związku z tym nie śpię od tego czasu i rozkoszuję się pomarańczową kulką na horyzoncie. W liczbie pojedynczej, bo po kilku gestach płomiennego uczucia oraz przyniesieniu kilku zabawek na NASZE legowisko do salonu, mój szarak wymościł sobie moje kolana (a mówiąc dosłownie, również uda i łydki), przytulił się i dosypia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
