Są takie dni, gdy w pewnym momencie człowiek ma ochotę zakopać się w czarnym kątku i poczekać, aż przyjdzie jutro. Gdy taki dzień wypadnie w deszczowy, listopadowy piątek, jest jeszcze gorzej. A gdy dołączy do tego jeszcze tuzin spraw do załatwienia, zapominalstwo oraz pewien cudowny szwedzki samochód, sytuacja komplikuje się niczym życie seksualne pandy.
