20 listopada. Nawet nie wiem jak to skomentować. Od mojego ostatniego wpisu minęły 2 miesiące. 2 MIESIĄCE!
To już nie tylko, że wstyd, że szkoda, że dlaczego. To już skandal!
Początkowo przydarzyła mi się awaria laptopa (wiekowy 3-latek po dwóch bajpasach), a potem egzamin w ramach szkolenia, w którym uczestniczę. A jak egzamin, to przygotowania, czytanie, nauka, stres.
W tym czasie opiekę nad psiakiem przejął mój mąż, a ja chodziłam w poczuciu winy i uczyłam się.
Miesiąc temu zakończył się okres nauki, ale wtedy z kolei wstrzymały mnie różne zajścia rodzinne.
Wczoraj pewna osoba zadała mi pytanie o bloga oraz skomplementowała jego zawartość, czym zawstydziła mnie na kilku polach: zarówno tym czego dotyczył komplement, jak i tym, że tak to zaniedbałam.
No to wracamy.
Co wydarzyło się przez te 2 miesiące? A CO SIĘ NIE WYDARZYŁO!